| Powrót czwartek, 22.października.2009, 22:38
mandarynki i przesłodzona herbata to już rytuał jesiennych wieczorów. i tak źle mi się wstaje, tak chętnie zasypia. jak dobrze, że w sobotę przestawianie zegarków. właściwie nie zegarków, a wskazówek. tak, mój umysł w zastraszającym tempie staje się taki polonistyczno-polonistyczny, że przemek ostatnio powiedział abym zmieniła kierunek studiów bo on nie wytrzyma presji. no bez przesady, nie poprawiam ludzi aż tak. a wiecie? siedzenie calutki calusieńki dzień na uczelni pozwala odkryć nowe tajemnice tego świata. że można się najeść pierogami ruskimi w barze mlecznym za 3,29zł, albo pomidorówką za 1,29zł. że istnieją ludzie, którzy potrafią tak po prostu powiedzieć ci "miłego dnia", chociaż ich nie znasz. że surogatki dostają nawet po 120 tysięcy zł, że shake karmelowy może być na gorąco, że martyna, w odróżnieniu ode mnie i magdy, nie dostaje choroby lokomocyjnej w windzie, że pani w mediatece ma okres przez 31 dni w miesiącu, oraz że jeśli na drzwiach jest napisane "pchać", to się ich za cholerę nie pociągnie. aha, i usiadłam na gumie do żucia przyklejonej do ławki. co jest kolejnym dowodem, że oczy mam tylko po to, żeby twarz nie wyglądała głupio bez. to wczoraj. a dziś na zajęciach leżałam na stole z książką na brzuchu i świadomie wydłużałam swój wydech. a do domu wróciłam jeszcze na dzień dobry tvn, to sobie zrobiłam kawę i się wyleniłam. i jak już osiągnęłam formę umysłową zwaną szczytową, to udało mi się zacząć kolejny rozdział, i uwaga! zrobić projekt okładki, hura. ![]() moja praca, za przeproszeniem, posuwa się w dobrym kierunku. co w wolnym tłumaczeniu oznacza keep on girl ! /dziś przy akompaniamencie happysadu wciąż/ rozkołysanka
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (3), Dodaj
3 komentarzy Następne 1 Poprzednie
|